Inicjatywa powołania Superligi, wywołała w ostatnim czasie ożywione dyskusje. Niedoszli założyciele bardzo szybko zrezygnowali ze swoich planów. Jako pierwsze wycofały się kluby angielskie, rzekomo pod naporem opinii publicznej. Pojawia się pytanie, czy faktycznie wystraszyli się
i posłuchali zdania swoich kibiców, czy też większe obawy wzbudziły w nich potencjalne sankcje, jakie federacje piłkarskie mogłyby na buntowników nałożyć? Z Nyonu docierały informacje, że inaczej traktowane mogą być kluby, które niezwłocznie wycofały się z projektu, inaczej te które popierały inicjatywę niemal do samego końca. Mówiąc o obawach przed sankcjami, trzeba zadać sobie pytanie, na ile nałożenie tych kar było realne? Czy FIFA, UEFA mogłyby ukarać inicjatorów Superligi? Niezwłocznie po pojawieniu się informacji o potencjalnych karach, sąd gospodarczy w Madrycie, wydał postanowienie zakazujące karania jakiegokolwiek klubu, dopóki sama inicjatywa nie zostanie zrealizowana, tj. dopóki Superliga nie zostanie powołana.

Federacje piłkarskie na gruncie przepisów krajowych i międzynarodowych posiadają autonomię
i kompetencje w zakresie regulowania zasad uprawnia i organizacji rozgrywek piłkarskich. Dzięki posiadanym uprawnieniom federacje, w tym UEFA na poziomie europejskim, pełnią rolę regulatora
i gwaranta odpowiedniego zorganizowania rozgrywek piłkarskich, dbając m.in. o zachowanie zasad uczciwego współzawodnictwa, chronią dobro zawodników, klubów i kibiców. Federacje sportowe jako organizacje nienastawione na zysk mają niejako zapewniać, że istota sportu nie zostanie wypatrzona. Zasadniczy problem stanowi jednak fakt, że federacje piłkarskie nie pełnią w dzisiejszych czasach wyłącznie roli regulatora i strażnika w  sporcie. UEFA jako organizator rozgrywek Ligi Mistrzów jest również przedsiębiorstwem, które stoi na straży swojego interesu gospodarczego. Nie budzi żadnych wątpliwości fakt, że powstanie Superligi byłoby istotnym zagrożeniem dla Ligi Mistrzów UEFA. Uprawnione mogłyby okazać się zatem zarzuty względem UEFA, że występuje w takiej sytuacji jako strażnik, ale i jako obrońca we własnej sprawie. Czy zatem UEFA mogłaby ukarać buntowników?

Jak wynika z ciekawej analizy przepisów unijnych przeprowadzonej przez Stephena Weatherilla[i] odpowiedź nie jest jednoznaczna. Przywołuje on m.in. stanowisko Komisji Europejskiej w sprawie przeciwko Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (dalej MUŁ), utrzymane później przez Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej[ii], której zdaniem, zasady kwalifikowania zawodników do udziału zawodach pod patronatem MUŁ były sprzeczne z unijnym prawem konkurencji, tj. z art. 101 TFUE. Konkretnie chodziło o zakazywanie przez MUŁ udziału w Olimpiadach i Mistrzostwach Świata łyżwiarzom, którzy brali wcześniej udział w zawodach niezatwierdzonych przez MUŁ. Argumentując swoje stanowisko Komisja wskazała, iż wszelkie sankcje nakładane przez federację powinny być niezbędne i jednocześnie proporcjonalne do zamierzonego celu, nie mogą jednocześnie wykorzystywane do nieuczciwego faworyzowania własnego interesu handlowego, w szczególność kosztem uczestników współzawodnictwa sportowego.

W omawianej sprawie kluczowe jest zatem określenie jakich dóbr UEFA może chronić nakładając karę na buntowników? Można to pytanie zadać również inaczej, dlaczego rozgrywki Ligi Mistrzów UEFA dają lepszą rękojmię zachowania zasad uczciwego współzawodnictwa, ochrony praw klubów
i kibiców niż Superliga? UEFA z pewnością może powoływać się na następujący argumenty:

– dbanie o spójność kalendarza rozgrywek (dodanie kolejnych rozgrywek mogłoby doprowadzić do jeszcze większego przeciążenia zawodników),

– podniesienie rangi rozgrywek jako jedynych lub głównych rozgrywek mistrzostw klubowych w Europie (powstanie Superligi mogłoby być przyczynkiem do powołania przez inne podmioty kolejnych lig),

– gwarancji, że udział w rozgrywkach jest wynikiem awansu sportowego (premią sportową), a nie statusu klubu,

– zapewnienie dostępności rozgrywek dla większej ilości zespołów (planowana Superliga miała przybrać formę ligi częściowo lub całkowicie zamkniętej).

Dwa ostatnie argumenty wydają się szczególnie istotne i w ostatnim czasie eksponowane przez UEFA. W doniesieniach medialnych coraz częściej pojawiają się informację, że UEFA może być otwarta na zmiany zasad kwalifikowania się drużyn do rozgrywek europejskich, zwiększając możliwości udziału klubom nie najbogatszym. Pozostaje pytanie, jak wpłynie to na atrakcyjność rozgrywek takich jak Liga Mistrzów. UEFA ponownie stanie przed dylematem w związku z podwójną rolą jako pełni w tej sytuacji, tj. „niekomercyjnego” regulatora rozgrywek i komercyjnego ich organizatora.

Wydaje się jednak, że powyższa zmiana kursu przez UEFĘ, tj. większa otwartość na potrzeby klubów średnich i małych a nie tych największych, to zasadnicza „sankcja” jaka może spotkać dwunastkę buntowników.

Patrząc na katalog kar za przewinienie dyscyplinarne przewidzianych w regulamin federacji pilarskich poza ewentualnie karą finansową, ciężko znaleźć taką, która mogłaby zostać uznana za konieczne
i proporcjonalną do zarzucanego im czynu, tj. planowania założenia nowych rozgrywek. Kary w postaci  wykluczenia z rozgrywek poszczególnych klubów lub zawodników, zakazu transferu byłyby nieadekwatne i niewspółmierne. Gdyby to powołania omawianych rozgrywek doszło, UEFA miałaby znacznie większe możliwości działania względem buntowników.

_______________________________________________________________________________________________________________

[i] https://www.asser.nl/SportsLaw/Blog/post/never-let-a-good-fiasco-go-to-waste-why-and-how-the-governance-of-european-football-should-be-reformed-after-the-demise-of-the-superleague-by-stephen-weatherill

[ii] https://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf?text=&docid=235666&pageIndex=0&doclang=en&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=10739296

autor: Artur Meissner