Umowa o dzieło na cenzurowanym, czyli co warto wiedzieć

By 10 września 2018Bez kategorii

Umowa o dzieło, pomimo licznych zapowiedzi rządu, wciąż pozostaje nieoskładkowana, co sprawia, że coraz większe grono przedsiębiorców decyduje się na jej stosowanie w relacjach z kontrahentami. Może się jednak zdarzyć, że na skutek kontroli przeprowadzonej przez ZUS umowa o dzieło zostanie zakwalifikowana jako zlecenie, bądź umowa o pracę, co będzie się wiązało z szeregiem negatywnych konsekwencji w sferze prawnej obu stron umowy. Poniżej przedstawiamy kilka istotnych uwag:

 Czy warto?

Dochód uzyskiwany na podstawie umowy o dzieło, podobnie, jak w przypadku zlecenia, czy świadczenia usług, podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym  od osób fizycznych. W odróżnieniu jednak od tych umów, w przypadku umowy o dzieło płatnik nie ma obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe, czy wreszcie zdrowotne. W praktyce pozwala to na zagwarantowanie większej sumy wynagrodzenia potencjalnym wykonawcom dzieła, w związku z redukcją dodatkowych kosztów. Takie ukształtowanie umowy o dzieło przesądza o jej sporej atrakcyjności wśród przedsiębiorców i powoduje, że często jest ona nadużywana.  Aby zapobiec tego typu sytuacjom ZUS coraz częściej przeprowadza kontrole przedsiębiorców zawierających umowy o dzieło.

 Kontrola?

ZUS może kontrolować zawarte umowy o dzieło w celu ustalenia, czy nie mają one w istocie charakteru umów o pracę bądź umów zlecenia. Kontrola może doprowadzić do konieczności zapłaty zaległych składek tak, jakby umowa była umową o dzieło lub zleceniem. Wbrew powszechnemu przekonaniu, sama nazwa umowy pozostaje bez większego znaczenia. Istotnymi czynnikami przesądzającymi o charakterze prawnym danej umowy są bowiem jej treść oraz sposób faktycznego wykonywania.

Umowa o dzieło należy do tzw. umów rezultatu, co oznacza, że jej efektem powinien być konkretny, indywidualnie oznaczony wytwór. Dzieło, do którego powstania powinno doprowadzić wykonanie umowy powinno zostać zdefiniowane w chwili jej zawierania i nie może polegać na wykonywaniu zwykłych, powtarzalnych czynności, które nie prowadzą do osiągnięcia wyodrębnionego rezultatu.

Na start – odwołanie

Jeżeli na skutek przeprowadzonej kontroli ZUS zakwestionuje charakter umowy i uzna, iż spełnia ona kryteria kwalifikacyjne umowy zlecenia, umowy o świadczenie usług, czy nawet umowy o pracę, istnieje możliwość wniesienia tzw. zastrzeżeń do protokołu kontroli. W zastrzeżeniach płatnik powinien wskazać, z którymi spośród ustaleń kontroli się nie zgadza, oraz umotywować swoje stanowisko, wskazując w tym celu stosowne dowody. Po otrzymaniu zastrzeżeń inspektor kontroli musi się do nich ustosunkować na piśmie.

Jeżeli przedsiębiorca nie zgadza się z ostatecznym stanowiskiem organu, wówczas ZUS powinien wydać decyzję dotyczącą spornych kwestii. W praktyce jednak organ zwleka z wydaniem decyzji przez wiele lat, naliczając w międzyczasie odsetki. Może się zatem okazać, że z pozoru niska kwota zaległości po kilku latach poważnie zagraża płynności finansowej płatnika.

Kto zapłaci?

Stroną postępowania kontrolnego przed ZUS jest płatnik (przedsiębiorca) i to na nim będzie spoczywał obowiązek uregulowania należności z tytułu zaległych składek. Jednakże po wyrównaniu zaległości płatnik może wystąpić do ubezpieczonego (zleceniobiorcy) o zwrot składek finansowanych z jego środków. W takim wypadku podstawą roszczeń płatnika będą przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Jest to stosunkowo nowa tendencja w orzecznictwie, wcześniej przyjmowano bowiem, że złe oznaczenie i rozliczenie umowy stanowi wyłączne ryzyko płatnika.

Jeżeli natomiast przedsiębiorca nie zdecyduje się na dochodzenie uregulowanych składek od ubezpieczonego, wówczas przyjąć należy, że ta część należności uiszczona przez płatnika, która zgodnie z przepisami ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych powinna zostać sfinansowana przez ubezpieczonego, stanowi przychód ubezpieczonego. Zgodnie z dominującym stanowiskiem organów podatkowych, przychód ten należy zakwalifikować jako tzw. przychód z innych źródeł.

Jak zatem widać korzystanie z umów o dzieło jako podstawy współpracy wiąże się z istotnym ryzykiem uznania przez ZUS, że w rzeczywistości mamy do czynienia z innym rodzajem umowy, co skutkuje koniecznością zapłaty zaległych składek i odsetek. Pewnym pocieszeniem jest to, że płatnik może dochodzić od drugiej strony zwrotu zapłaconych składek.